Waldemar Jarosz

Zdumiewające rezultaty dzięki potężnej uzdrawiającej energii




Z listu p. Marioli S. ze Świętokrzyskiego: Uzdrowiciel Waldemar Jarosz usunął mi kamień w woreczku żółciowym i gronkowca złocistego w oczach. Z gronkowcem męczyłam się przez wiele miesięcy, moje oczy były czerwone, szczypały, piekły. Tradycyjne lekarstwa nie pomagały. Oczywiste jest, że gronkowiec złocisty jest bardzo niebezpieczny i może uszkodzić oczy, doprowadzić nawet do ślepoty. Stąd też moje duże zaniepokojenie. O efektywności tego uzdrowiciela z Ostrowca Świętokrzyskiego dowiedziałam się od przyjaciół i zdecydowałam się spróbować. Po kilku seansach u Waldemara Jarosza oczy przestały czerwienieć i szczypać. Terapeuta wtedy powiedział: ?Gronkowca już nie ma, idź zrobić badania?. Tak też zrobiłam, zaskakujący wynik, okazało się, że gronkowiec został zlikwidowany. Było to dla mnie wprost niewiarygodne, bo jak wiadomo gronkowca złocistego klasyczną metodą jest bardzo trudno się pozbyć, często jest to wręcz niemożliwe.

Piszą o nim w Wiadomościach Świętokrzyskich

Waldemar Jarosz jest terapeutą cenionym. Pisze o nim prasa regionalna. ?Wiadomości Świętokrzyskie? niedawno umieściły wyczerpujący artykuł, w którym napisano: Waldemar Jarosz, od kilkunastu lat trudniący się bioenergoterapią, uzdrowił kilka tysięcy osób. O jego efektywności świadczą zeszyty pełne wpisów z podziękowaniami od ludzi, którym pomógł pozbyć się rozmaitych chorób. Usatysfakcjonowanie chorych, którzy poddają się bioenergoterapeutycznym zabiegom Waldemara Jarosza, jest najlepszym dowodem na to, że ten alternatywna metoda uzdrawiania przynosi pozytywne efekty.

Terapeuta Waldemar Jarosz jest w posiadaniu wiele certyfikatów potwierdzających jego zdolności bioenergoterapeutyczne, m.in. dokument wydany przez Międzynarodową Federację Uzdrowicielską oraz dyplom Światowego Instytutu Medycyny Naturalnej w Stanach Zjednoczonych – największej i najważniejszej organizacji uzdrowicielskiej na świecie. Jest uzdrowicielem dysponującym ogromną wiedzą i doświadczeniem. Dokonuje zabiegów bioenergoterapii, uzdrawiania duchowego a także bezkrwawe operacje energetyczne. Odnajduje i likwiduje zaburzenia energetyczne w różnych narządach w organiźmie człowieka. Poprawia naturalne siły obronne organizmu, udrażnia i oczyszcza kanały energetyczne.

Stara się pomagać we wszystkich chorobach

W jakich dolegliwościach jest skuteczny Waldemar Jarosz – Uzdrowiciel z Ostrowca Świętokrzyskiego wyjaśnia, że nie odmawia pomocy w żadnej chorobie, ponieważ jego uzdrawiająca energia wzmacnia organizm, który sam radzi sobie z chorobą. Likwiduje przyczyny a nie objawy choroby, ponieważ jego energia wzmacnia siły obronne i odblokowuje czakramy. Chorób i dolegliwości w jakich skutecznie pomaga, jest więc bardzo wiele. Skutecznie likwiduje m.in. bóle głowy, kręgosłupa, stawów, alergie, reumatyzm, nerwice, choroby tarczycy, układu krążenia, oczu, uszu, zatok, wątroby. Usuwa torbiele, mięśniaki, cysty, guzy, kamienie nerkowe, owrzodzenia. Bardzo skuteczny jest w likwidowaniu wad serca, głównie u dzieci. Bardzo dobre są również efekty jego terapii w przypadkach nowotworów.

Księga pęcznieje od podziękowań

U Waldemara Jarosza w gabinecie wyłożona jest Księga uzdrowień, do której pacjenci mogą umieszczać osobiste przypadki. Jest bardzo obszerna, a wpisów ciągle przybywa. Waldemar Jarosz ma bardzo dużo uzdrowień udokumentowanych medycznie. Ma stosy różnych wyników badań, prześwietleń itd. A z księgi podziękowań wynika, że bywają u niego chorzy z całego kraju i zza granicy. Posiada wpisy podziękowań w różnych językach, m.in. w arabskim, po włosku i angielsku. Zacytujemy kilka z nich w języku polskim: „Serdecznie podziękowania za pomoc w wyleczeniu syna z choroby nowotworowej ziarnicy złośliwej. Syn leczył się bezskutecznie w kieleckim szpitalu. Po interwencji pana Waldemara choroba ustąpiła. Mój syn jest już zdrowy”- napisała pani Anna.

Udokumentowane jest także uzdrowienie 14-letniego chłopca Kamila N. Złamał on kość podudzia lewej nogi. Złamanie było otwarte. Noga została przez chirurga złożona z pomocą śrub, ale przy okazji ranę zainfekowano gronkowcem złocistym. Młodzieniec powrócił po 3 tygodniach do szpitala i przeszedł 2 kolejne operacje. Pomimo to kość nie chciała się zrosnąć. Lekarz stwierdził zaczątki osteoporozy i grono lekarskie postanowiło zrobić kolejny zabieg i wszczepić obcą kość. Matka Kamila napisała: ?Tonący chwyta się brzytwy, tak i my trafiliśmy do Waldemara Jarosza. Pierwszy zabieg trwał kilkadziesiąt minut, w kilka dni po nim syna zbadano w szpitalu. Zdziwieni lekarze stwierdzili, że zrost ruszył i zrezygnowali z operacji. Syn miał jeszcze cztery zabiegi uzdrowicielskie po których noga całkowicie się wygoiła. Gronkowca też już nie było, co potwierdziły badania lekarskie. Nasza wdzięczność jest ogromna?.

Interesujący jest wpis matki dziewczynki chorującej na padaczkę: Po rocznym leczeniu medycznym przypadek sprawił, że trafiliśmy do p. Waldemara Jarosza. Choroba córki była ciężkim przypadkiem, ataki były częste i bardzo męczące. Mieliśmy kilkanaście zabiegów uzdrowicielskich i z zabiegu na zabieg ataki zdarzyły się coraz rzadziej i były mniej dokuczliwe. Leczenie trwało przez rok i zakończyło się zupełnym wyleczeniem z choroby. Badania lekarskie zrobiliśmy po jakimś czasie i wyniki wykazały, że epilepsja została wyleczona. Córka jest zdrowa, nie gnębią jej już żadne ataki. Nasze serdeczne podziękowania.

Takich i podobnych temu przypadków można przeczytać wiele. Zadziwia zakres przypadków, z którymi trafiają do terapeuty chorzy – od chorób uznawanych za błahe po poważne schorzenia. Osiągnięte rezultaty są niebywałe. Pan Waldemar jest sympatycznym i przyjemnym człowiekiem, ciepło i życzliwie odnosi się do swych pacjentów. Żartuje, uśmiecha się, dba, by w jego gabinecie panowała sympatyczna i relaksująca atmosfera. Zaprasza potrzebujących pomocy, a niedowiarkom ochoczo udostępnia bogatą dokumentację swych poczynań. W poczekalni przed gabinetem jest często sporo pacjentów, jeden chory opowiada innemu o swoim przypadku. Takie rozmowy wzbudzają nadzieję na wyleczenie z choroby i pomagają w dojściu do zdrowia.

Reportaż w Tinie

U Waldemara Jarosza gościli reporterzy „Tiny” i po tym spotkaniu ukazał się reportaż „Nasz syn żyje dzięki bioterapeucie”.- Lekarze bezsilnie rozkładali ręce. Mówiono im, że pozostała już tylko modlitwa. Chłopak miał 25 lat, był przystojnym, wysportowanym młodzieńcem. Nagle zaczął go boleć brzuch. Wieczorem strawiła go wysoka gorączka, zaczęły się wymioty. Rano rodzice zadzwonili po pogotowie. W południe był już na stole operacyjnym, gdzie lekarze mieli wyciąć wyrostek. W czasie operacji okazało się, że to nie jest wyrostek, po badaniach stwierdzono, że chłopak cierpi na martwicze zapalenie trzustki. Co chwilę tracił przytomność, potrzebny był respirator, który akurat był niedostępny. Chory został więc przetransportowany do szpitala w Lublinie, po drodze trzeba było go reanimować. W Lublinie został natychmiast wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej, w której trwał 3 tygodnie. Chłopak przeżywał dramatyczne chwile, w pewnym momencie nastąpiło zatrzymanie akcji serca, był reanimowany, przeszedł dwie operacje, do jego stanu dołączyła się sepsa. Organy wewnętrzne przestały pracować.

W tym momencie zaczęła się rola Waldemara Jarosza. Początkowo przesyłał energię na odległość i w ten sposób utrzymywał młodzieńca przy życiu. Niezbędne było jednak bezpośrednie spotkanie. Ordynator nie zgodził się z początku, aby terapeuta wszedł na oddział szpitalny. Nie potrafił odmówić dziewczynie chłopca. Na początku września Waldemar Jarosz stanął przy jego łóżku. Przybyłem w ostatniej chwili, ale zdążyłem. Marcin będzie żył. I tak też było. Stan chłopaka z miesiąca na miesiąc się poprawiał. 5 grudnia wypisano go z oddziału, choć lekarze zapowiedzieli jeszcze jedną operację jednego płuca. Po opuszczeniu szpitala Marcin raz w tygodniu spotykał się z terapeutą i niemożliwe stało się możliwym. 12 stycznia tomograf wykazał, że martwica całkowicie ustąpiła, płuca pracowały normalnie, operacja okazała się niepotrzebna. Rodzice i sam chory mówią, że to był cud. Sprawcą tego był bioterapeuta z Ostrowca Świętokrzyskiego Waldemar Jarosz.

Kilkunastometrowy promień astralny

Uzdrowiciel z Ostrowca Świętokrzyskiego jest bioterapeutą, ale też wykonuje chirurgię fantomową i uzdrawianie duchowe. Jego biopole jest niesłychanie silne, kilkunastometrowy promień astralny, co zostało potwierdzone badaniami radiestezyjnymi w Międzynarodowym Instytucie Medycyny Naturalnej. Wykonuje seanse indywidualne, oraz ze względu na dużą energię jaką posiada, wykonuje też bardzo skuteczne zbiorowe seanse bezdotykowe uzdrawiania duchowego. Ma na tym polu spore sukcesy. Przesyła także energię na odległość. Jedną ze skutecznych jego metod jest tzw. metoda ognia. Uzdrowiciel najczęściej ją stosuje, gdyż daje ona szybkie i skuteczne wyniki. Jest to metoda hinduskich joginów sprzed tysięcy lat, polegająca na wzbudzeniu energii rezonansowej poprzez specjalną technikę oddechową i przekazanie uzdrawiającej energii.




Źródło: Uzdrawiacz – Cezary Kruk

Kontakt

Waldemar Jarosz, Ostrowiec Świętokrzyski – tel. 607 25 02 99

Ten artykuł znaleziono w wyszukiwarce Google m.in. poprzez poniższe frazy kluczowe:

  • waldemar jarosz
  • waldemar jarosz Ostrowiec swietokrzyski
  • bioenergoterapeuta ostrowiec świętokrzyski
  • waldemar jarosz bioenergoterapeuta ostrowiec świętokrzyski
  • bioenergoterapia ostrowiec świętokrzyski
  • znachor ostrowiec świętokrzyski
  • ostrowiec świętokrzyski-bioenergoterapeuta
  • waldemar jarosz ostrowiec świętokrzyski kontakt
  • bioenergoterapeuta waldemar jarosz kontakt
  • waldemar jarosz bioenergoterapeuta

Comments are closed.