Category Archives: Zdrowe odżywianie

Miód w leczeniu chorób skóry

Leczenie chorób skóry i błon śluzowych


W zachodniej literaturze medycznej czytamy, że miód okazał się doskonałym środkiem w infekcjach chirurgicznych. U pacjentów z zakażonymi ranami pooperacyjnymi, przewlekłymi owrzodzeniami i ropniami miód uzyskiwał lepsze rezultaty lecznicze niż antybiotyki. Ponadto używanie miodu na oddziałach chirurgicznych efektywnie chroniło przed infekcjami ran szczepami szpitalnymi oraz pozwalało na wykonanie przeszczepów skóry i amputacji kończyn bez powikłań. Zauważono, że działa on nie tylko na ropotwórcze bakterie tlenowe, takie jak Staphylococcus aureus i Pseudomonas aeruginosa, ale także na bardzo dużo gatunków bakterii beztlenowych, między innymi na formy wegetatywne zgorzeli gazowej Clostridium perfringens.

Miód używany jest przez zachodnich chirurgów również w kuracji ran oparzeniowych. Dla przykładu 14 dniowe leczenie miodem oparzeń zabezpieczało je w 87% przed infekcjami, w porównaniu do 10% ran oparzeniowych leczonych srebrową pochodną sulfadiazyny. Wykazano przy tym, że miód wspomaga proces gojenia rany przez oczyszczanie jej z chorej tkanki, tworzenia zdrowej tkanki ziarninowanej, wchłaniania płynu obrzękowego i ropy, jak również zabezpieczenia przed wtórną infekcją drobnoustrojami.

Z profesjonalnych czasopism lekarskich wynika, że miód używany jest w kuracji owrzodzeń na tle cukrzycowym, zainfekowanych ran odleżynowych i nowotworowych, zwłaszcza u starszych osób, jak również owrzodzeń zgorzelinowych i gruźliczych. Przykładem może być chory z raną odleżynową na kostce, która pomimo długiej kuracji powiększała się i groziła amputacją nogi. Codzienne umieszczanie na ranie miodu pod opatrunkiem z gazy już po kilku dniach spowodowało zmniejszenie się rany o około 1 cm. Z czasem dno rany uległo ukrwieniu i zaczęło pokrywać się ziarniną. Po trzech miesiącach rana była zagojona.

Źródło: Leczenie miodem – Bogdan Kędzia, Elżbieta Hołderna-Kędzia
Polski Związek Pszczelarski, Warszawa 1998 r.



Incoming search terms:

  • euceryna na srom

Dynia


Miąższ dyni jest bardzo zasobny w włókna roślinne oraz pektyny, a przy tym niebywale niskokaloryczny. Dzięki tym właściwościom często stosowany jest w kuracjach odchudzających, jak również jako lek przeciw zaparciom, zaburzeniom trawiennym oraz przy dużym poziomie cholesterolu we krwi. Zaś wartość odżywcza dyni jest dość duża, znacznie większa niż ogórka. W miąższu wyodrębniono cukry, pektyny, kwasy organiczne, fitosterole. Wyjątkowo wartościowe są dynie o pomarańczowym miąższu, im bardziej intensywny kolor, tym więcej posiadają karotenu, czyli prowitaminy A.

Miąższ to bogate źródło witamin z grupy B, takich jak kwas foliowy, niacyna – witamina PP, pirydoksyna – witamina B6, tiamina – witamina 81, kwas pantotenowy, jak również związków mineralnych, szczególnie fosforu, miedzi, wapnia, magnezu i potasu. Ze względna alkaliczne składniki mineralne wykazuje odkwaszające działanie na organizm. Zobojętnia nadmiar kwasów żołądkowych i przeciwdziała powstawaniu wrzodów w przewodzie pokarmowym.

Dieta w kolorze pomarańczowym

Dynię zaliczamy do warzyw najbardziej zasobnych w karotenoidy, czyli barwniki roślinne o żółtym, pomarańczowym i czerwonym kolorze. Odmiany dyni o ciemnopomarańczowym miąższu zawierają więcej karotenoidów niż marchew. Karotenoidy są w miarę potrzeby przerabiane przez zdrowy układ pokarmowy w witaminę A. Zarówno witamina A jak i karotenoidy nawet nie przerobioną w witaminę A mają właściwości przeciwutleniające chroniące organizm przed szkodliwym wpływem wolnych rodników.

Karotenoidy podnoszą odporność na choroby, pobudzają wytwarzanie enzymów detoksyfikujących, ochraniają błony śluzowe przewodu pokarmowego i dróg oddechowych przed zakażeniami, zapobiegają miażdżycy i chorobom serca, opóźniają starzenie się, minimalizują ryzyko pojawienia się nowotworów, zmniejszają negatywne skutki radioterapii i chemioterapii. Zalecane są chorym z problemami skórnymi, głównie z łuszczycą, trądzikiem, egzemą, przy pękających opuszkach palców czy spękanych piętach.

Leczy żołądek

Dynia leczy, regeneruje siły i odmładza organizm. Wykazuje działanie chłodzące i nawilżające. Zarówno surowy miąższ, jak i gotowany czy pieczony powinien widnieć w menu w chorobach onkologicznych wszelakiego umiejscowienia, przy rozstrojach nerwowych, w problemach z zaśnięciem, przemęczeniu fizycznym i umysłowym, obrzękach, anemii, gorączce. Systematyczne jedzenie dyni w dowolnej postaci przeciwdziała bólom serca, czy to od stresu, czy depresji, czy zmian pogody.

Cierpiącym na dolegliwości żołądka i jelit zaleca się spożywać codziennie przez 2 – 3 miesiące dynię gotowaną lub pieczoną, zaczynając od kilku łyżek i powoli zwiększając porcje do 150 g dwa razy dziennie. Po kilku dniach ustępują objawy podrażnienia żołądka takie jak zgaga, mdłości, gorycz w ustach, wzdęcia i bóle żołądka, długotrwałe zaparcia, poprawi się apetyt i przyswajanie pokarmów. Miąższ dyni pozytywnie działa na wszelkie procesy biochemiczne w wątrobie. Przemianę materii poprawia dostępny w handlu olej z dyni.

Zamiast solarium

Spożywając pokarmy z dużą zawartością karotenoidów skóra dostaje brzoskwiniowego odcienia bez konieczności opalania się na plaży czy pójścia do solarium. Kiedy zaś leżakujemy na plaży taka dieta przyspiesza opalanie, minimalizuje szkodliwe działanie promieni ultrafioletowych, gwarantuje trwalszą opaleniznę. Papka ze świeżego miąższu lub odwary z gotowanej dyni zmniejszają ból i pieczenie skóry po oparzeniach, w tym także poparzeniach słonecznych. W kosmetyce miąższ dyni używa się jako składnik maseczek upiększających, przede wszystkim dla cery suchej.

Pasta ze zmiksowanych pestek dyni oczyszcza i zmiękcza skórę. Miąższ dyni oprócz dobrze znanego betakarotenu zawiera wiele innych karotenoidów, w tym konieczna dla prawidłowego funkcjonowania oczu zeaksantyna i luteina, które łagodzą zmęczenie oczu, poprawiają proces widzenia, zwiększają zdolność widzenia w ciemności, przeciwdziałają astygmatyzmowi i zaćmie, chronią żółtą plamkę przed degeneracją.

Dynia w kuchni

Dynię możemy kupić bez problemu w ciągu całego roku, przy tym jest ona stosunkowo tania. Najczęściej przypominamy sobie o niej przed świętem Halloween. Dynię w całości można przechowywać przez długi czas w chłodnym, przewiewnym miejscu w temperaturze pokojowej, zaś po przekrojeniu trzeba ją umieścić w lodówce i spożyć w ciągu kilku dni. Przez to, że posiada niską zdolność wiązania azotanów z gleby jest lepszym od marchwi produktem w żywieniu dzieci oraz ludzi chorych.

Miąższ dyni można spożywać na różne sposoby – na słodko, na słono lub na ostro od zupy dyniowej, poprzez puree z pieczonej dyni zamiast ziemniaków, po ciasta czy dżemy. Mało wyrazisty smak poprawią pomidory, papryka i odpowiednie przyprawy takie jak pieprz, imbir, cynamon, goździki, kurkuma czy kolendra. Pestki dyni są wyśmienitą przekąską w naturalnym opakowaniu, przez co możemy je zabrać ze sobą dokądkolwiek się udajemy, albo podjadać sobie zamiast chipsów. Najlepiej jadać surowe nasiona dyni. Wyłuskanymi nasionami można posypywać surówki, sałatki, kanapki, używać jako panierkę.

Dynia to pożywienie całkowicie bezpieczne dla zdrowia. Należy jednak pamiętać, że podobnie jak większość orzechów i nasion pestki dyni posiadają składniki antyodżywcze, w tym kwas fitynowy, który wiąże się z minerałami zanim zostaną wchłonięte oraz blokuje enzymy trawienne. Niektórzy twierdzą, że namaczanie lub prażenie nasion dezaktywuje kwas fitynowy. Najlepiej jadać nasiona z umiarem czyli około garści dziennie, aby układ pokarmowy mógł poradzić sobie z rozkładem kwasu fitynowego. Czasami w przypadku korzystania z nasion dyni w celach leczniczych, np. w kuracjach przeciwpasożytniczych, nie zaszkodzi nawet znacznie większa ilość.



Źródło: Poradnik uzdrawiacza – Małgorzata Godlewska

Miód w chorobach serca


Miód bez względu na odmianę i miejsca z którego pochodzi cechuje się pozytywnym działaniem na serce i układ krążenia. Zwiększa siłę skurczu i wydolność mięśnia sercowego, rozszerza naczynia wieńcowe serca i poprawia krążenie. Miód zmniejsza ciśnienie tętnicze krwi, wykazuje działanie przeciwarytmicznie oraz zwiększa diurezę. W leczeniu miód używa się głównie jako środek wspomagający zasadnicze leczenie. Samodzielnie miód stosowany jest w lekkich schorzeniach, wstępnych fazach procesu chorobowego lub profilaktycznie.

Bardzo często miód używa się w leczeniu nerwicy oraz nieprawidłowości pracy serca. W efekcie regularnego stosowania miodu znikają subiektywne objawy choroby, takie jak ból w okolicy serca, zmęczenie i napięcie nerwowe. Następuje lepsze samopoczucie i spokojniejszy sen. Miód stosowany jest jako specyfik wspomagający w niewydolności serca. Z doskonałym skutkiem używany jest on u chorych z przewlekłym sercem płucnym.

Pozytywne rezultaty po podaniu miodu zauważono również w chorobie niedokrwiennej serca. Miód stosowany przez dłuższy czas uniemożliwia rozwój procesu miażdżycowego, zmniejsza lub likwiduje zupełnie dolegliwości towarzyszące dusznicy bolesnej, jak również zmniejsza szkodliwe oddziaływanie glikozydów nasercowych na organizm człowieka. Pozytywne działanie miodu zauważono w przypadku choroby nadciśnieniowej. Wykorzystuje się to z sukcesem u kobiet w ciąży z ciśnieniem tętniczym, które nie mogą przyjmować leków syntetycznych.

Sposoby podawania i dawkowanie

Przeważnie w chorobach serca i naczyń stosuje się 1 – 2 łyżki stołowe miodu trzy razy dziennie, po rozpuszczeniu w połowie szklanki ciepłej wody. Zakładając, że 1 łyżka miodu to średnio 20 gram, odpowiada to 60 – 120 gram dziennie. Najkorzystniej jest przyjmować miód na godzinę przed lub godzinę po posiłku. Czas trwania kuracji wynosi najczęściej 6 tygodni. Według niektórych znawców miód powinno się rozpuszczać w naparach z surowców witaminowych i flawonoidowych, takich jak owoc głogu i owoc dzikiej róży, przede wszystkim w chorobie nadciśnieniowej i przy osłabieniu mięśnia sercowego.

Do szklanki letniego naparu, przygotowanego z łyżki stołowej owoców i pół litra wody, dodaje się 1 – 2 łyżki stołowe miodu i pije po pół szklanki, trzy razy dziennie. Osoby nie tolerujące bezpośredniego spożywania miodu, mogą go rozpuszczać w przegotowanym i ostudzonym mleku. Nie wskazane jest natomiast u chorych na serce spożywanie miodu z gorącą herbatą lub innymi gorącymi płynami, ze względu na działanie napotne.

Trochę inne dawkowanie miodu zaleca się w nadciśnieniu i w miażdżycy naczyń wieńcowych. Miód zmieszany w równych częściach z sokiem ze świeżych buraków lub marchwi pijemy po 1/2 szklanki, 3 do 4 razy dziennie przed posiłkiem. Leczenie prowadzimy się przez dwa miesiące. Metodę tą traktuje się jako uzupełniającą podstawowe leczenie.

O korzystnych rezultatach leczenia w dużym stopniu decyduje użycie właściwej dla danej choroby odmiany miodu. W leczeniu nerwicy oraz nieprawidłowości akcji serca najefektywniejsze są miody o dużej zawartości terpenów, takie jak lawendowy, kozłkowy, melisowy, kasztanowy i nostrzykowy. Działanie zmniejszające ciśnienie tętnicze krwi posiada miód lipowy i nostrzykowy. Z kolei w leczeniu miażdżycy używa się miody: gryczany, spadziowy ze spadzi z drzew iglastych, rzepakowy i malinowy. Korzystnie w leczeniu chorób serca i naczyń krwionośnych wypadają także miodowe komponenty (ziołomiód głogowy i pokrzywowy) oraz miody nektarowe z dodatkiem 1% koncentratu z aronii i melisy.

Źródło: Leczenie miodem – Bogdan Kędzia, Elżbieta Hołderna-Kędzia
Polski Związek Pszczelarski, Warszawa 1998 r.


Incoming search terms:

  • chore serce medycyna naturalna

Miód w leczeniu chorób układu pokarmowego


Leczenie miodem jest dość skuteczne w zapaleniu żołądka oraz chorobie wrzodowej żołądka i dwunastnicy. Cechuje się on właściwościami normalizowania upośledzonej czynności wydzielniczej i ruchowej żołądka w tych schorzeniach. Ponadto poprawia gojenie zmienionej zapalnie błony śluzowej żołądka i dwunastnicy. Miód skutkuje stopniowym zmniejszaniem bólu i pobudliwości nerwowej, ustępowaniem nudności i zgagi, jak również poprawą snu i łaknienia. W wielu przypadkach zapalenia i choroby wrzodowej żołądka kuracja miodem daje szanse na uzyskanie lepszych efektów niż w przebiegu tradycyjnej terapii tych dolegliwości. Istnieją dowody na to, że miód efektywnie chroni błonę śluzową żołądka przed szkodliwym działaniem alkoholu.

Trzeba tutaj zaznaczyć, że obecnie za czynnik powodujący zarówno zapalenie żołądka, jak i chorobę wrzodową żołądka i dwunastnicy, przyjmuje się infekcję bakteriami beztlenowymi Helicobacter pylori. A zatem lecznicze działanie miodu w tych chorobach musi mieć związek z jego nieprzyjaznym oddziaływaniem na ten drobnoustrój. Miód reguluje czynność wydzielniczą i motoryczną jelit. Dzięki temu przyjmowany jest w przypadku zapalenia jelita grubego ze skłonnością do biegunek, jak również w zapaleniu jelita cienkiego, głównie u dzieci. Miód poprzez uaktywnienie perystaltyki jelit posiada łagodne działanie przeczyszczające i z tego względu jest wartościowym środkiem w leczeniu chronicznych zaparć.

Z dobrym skutkiem używa się miodu w przypadku zapalenia żołądka i jelit tak u dzieci, jak i osób dorosłych. Produkt ten okazał się pomocny w infekcjach spowodowanych przez bakterie: Salmonella, Shigella, enteropatogenne Escherichia coli i Klebsiella, jak również w zakażeniach rotawirusem typu ludzkiego. Miód stosowany doustnie w płynie elektrolitowym ewidentnie skracał czas trwania biegunek i wysokiej gorączki do 58 godzin, w porównaniu do tradycyjnej metody leczenia tego typu schorzenia, która polega na podawaniu glukozy i elektrolitów we wlewach dożylnych i przyjmowaniu antybiotyków, trwającej 93 godziny. Zadowalające rezultaty uzyskano również w trakcie leczenia nieswoistych, przewlekłych biegunek. Po czterech miesiącach leczenia 83% chorych było wyleczonych. Widoczną poprawę stwierdzono także u 78% chorych z wrzodziejącym zapaleniem okrężnicy.

Sposoby podawania i dawkowania miodu

Miód przyjmowany jest jako lek pomocniczy lub podstawowy w leczeniu zapalenia żołądka. Wiele badań klinicznych wykazało na normalizowanie przez miód niewłaściwej pracy wydzielniczej i motorycznej żołądka. W postaci niedokwaśnej tej dolegliwości miód skutkuje wzrostem kwasowości poprzez zwiększenie wytwarzania kwasu solnego i pepsyny oraz wzmożenie czynności ruchowej żołądka. W tym celu miód podaje się trzy razy dziennie, w postaci zimnego roztworu w wodzie lub naparze z ziół, na 10 – 15 minut przed jedzeniem. Roztwór trzeba wypić szybko. W rezultacie uzyskuje się zwiększenie wydzielania soku żołądkowego na skutek drażniącego działania zimnego roztworu.

W zapaleniu żołądka z podwyższoną kwasowością miód, rozpuszczony w ciepłej wodzie, stosuje się trzy razy dziennie, na 1,5 do 2 godzin przed posiłkiem. Metoda ta pozwala na wyraźne osłabienie czynności wydzielniczej błony śluzowej żołądka, a co za tym idzie – zmniejszenie zawartości kwasu solnego i pepsyny w soku żołądkowym. Powolne wypicie ciepłego roztworu miodu powoduje rozszerzenie ścian komórkowych błony śluzowej oraz zmniejszenie ich napięcia, co w rezultacie prowadzi do rozcieńczenia śluzu w żołądku i szybkiego wchłaniania miodu bez podrażnienia błony śluzowej.

Źródło: Leczenie miodem – Bogdan Kędzia, Elżbieta Hołderna-Kędzia
Polski Związek Pszczelarski, Warszawa 1998 r.


Incoming search terms:

  • sposoby na zwiększenie kwasowości żołądka

Glony morskie


W naszym codziennym menu glony morskie występują bardzo sporadycznie. Jest to wielkim błędem z naszej strony ponieważ zaliczane są rekordzistów pod względem zawartości łatwo przyswajalnych biopierwiastków. Znajdujące się w morskiej wodzie mają w swoim składzie do 20 razy więcej związków mineralnych aniżeli tradycyjne warzywa. Glony, znane również jako wodorosty lub algi, bogate są w jod, brom, wapń, potas, żelazo, magnez, siarkę, krzem, selen, polisacharydy, polifenole, fitosterole, są bardzo zasobne w witaminy oraz białko. Wpływają na pracę układu hormonalnego, poprawiają przemianę materii, czyszczą krew i układ limfatyczny, odkwaszają organizm, usprawniają trawienie tłuszczów, zwiększają ruchomość stawów.

Glony morskie działają przeciwbakteryjnie, unieczynniając nawet bakterie nie reagujące na antybiotyki, jak również przeciwwirusowo i przeciwgrzybiczo. Posiadają zdolność wiązania i wydalania z organizmu radioaktywnych substancji oraz metali ciężkich, np. ołowiu. Regulują działalność tarczycy, odnawiają tkankę płuc i układu pokarmowego. Wzmacniają nerwy, układ rozrodczy oraz nerki, pozytywnie wpływają na stan kości, zębów, włosów i paznokci. Zmniejszają poziom cholesterolu we krwi, działają przeciwmiażdżycowo, przeciwzakrzepowo i przeciwnowotworowo. Czytamy w starych chińskich pismach: „nie ma opuchlizny, której nie usuną algi morskie”, dlatego w medycynie azjatyckiej używane są w leczeniu wszelakich obrzęków, guzów, stwardnień, nowotworów, wola czy powiększonych węzłów chłonnych, jak również otyłości.

Dla zdrowia tarczycy

Glony morskie bogate są w związki jodu. Jod jest pierwiastkiem koniecznym dla właściwego funkcjonowania gruczołu tarczycy odpowiedzialnej za prawidłowy przebieg procesów przemiany materii w organizmie oraz gospodarkę wapniowo – fosforową. Brak jodu to jeden z powodów niedoczynności tarczycy, która objawia się osłabieniem, sennością, uczuciem zmęczenia, obniżonym tętnem, chrypką, problemami z koncentracją, zaburzeniami pamięci, nietolerancją chłodu, zwiększeniem masy ciała, suchością skóry i włosów.

Ze względu na powszechne jodowanie soli kuchennej uważa się, że obecnie większość dolegliwości tarczycy nie jest wywołana niedoborem jodu. Algi pobudzają działającą leniwie tarczycę tylko wtedy, gdy brakuje nam jodu, co zdarza się częściej u mieszkańców południowej części kraju, gdzie ilość tego pierwiastka w środowisku jest niska, będących na diecie bezsolnej lub unikających ryb morskich i „owoców morza”. W niektórych przypadkach, np. chorobie Hashimoto, endokrynolodzy odradzają suplementację jodem, w tym także stosowanie alg morskich.

Glony morskie a otyłość

Ze względu na dużą zawartość śluzów i pektyn glony wykazują właściwości prebiotyczne, stwarzają warunki korzystne dla rozwoju korzystnej mikroflory w przewodzie pokarmowym. Są wyjątkowo niskokaloryczne, przyspieszają przemianę materii, delikatnie oczyszczają jelita, regulują wypróżnienia, przeciwdziałają tworzeniu się zaparć. Działają moczopędnie, wydalają z organizmu nadmiar płynów, a wraz z nimi chlorek sodu znajdujący się w tkance tłuszczowej. Bogate są w alkaliczne biopierwiastki, które przywracają równowagę kwasowo – zasadową organizmu zaburzoną przez nieodpowiednią dietę, stresy czy wyczerpujące treningi.

Od dawna wodorosty używano w medycynie jako specyfik zmniejszający nadmierną masę ciała. W kuracjach odchudzających morskie glony najlepsze wyniki dają wtedy, gdy nadwaga spowodowana jest niedoczynnością tarczycy wynikającą z niedoboru jodu, kiedy skóra jest blada i chłodna, w tkankach zbiera się woda, kiedy nie przynoszą efektów drakońskie diety i ćwiczenia fizyczne. Z uwagi na bardzo wysoką zawartość związków mineralnych algi zapewniają w czasie kuracji odchudzającej odpowiednią ilość makro i mikroelementów, aby utrzymać organizm w zdrowiu.

Superkosmetyk

Glony morskie są częściej używane w celach kosmetycznych niż kulinarnych, co świadczy o ich rewelacyjnym wpływie na skórę. Stosowane są głównie do cery dojrzałej oraz przesuszonej i łuszczącej się. Ze względu na dużą zawartość polisacharydów i minerałów regenerują, odżywiają, odmładzają wspomagając odnowę naskórka, poprawiają elastyczność skóry, zapobiegają zmarszczkom. Coraz powszechniej wykorzystywane są w kosmetykach modelujących sylwetkę i przeciw starzeniu. Mają działanie tonizujące i oczyszczające, usuwają podskórne zapasy wody i tłuszczu, likwidują cellulit, wyszczuplają sylwetkę. Łagodzą również podrażnienia skóry, pomagają przy trądziku, łuszczycy, egzemach oraz w leczeniu blizn.

Przegląd glonów

Ze względu na skład barwników fotosyntetycznych wyróżniamy wśród glonów brunatnice, krasnorosty, zielenice. Właściwości lecznicze i odżywcze glonów są różne w zależności od gatunku glonów, dostępu do światła, głębokości i temperatury morskiej wody oraz parametrów środowiska. W naszych aptekach i sklepach z naturalną żywnością, oraz sklepach zielarskich można nabyć różne gatunki glonów, często o egzotycznie brzmiących nazwach, lub uzyskiwane z nich produkty.

AGAR – substancja żelująca wytwarzana z krasnorostów pochodzących przede wszystkim z wybrzeży Japonii. Zasobny jest w wapń, żelazo, fosfor i witaminy, zawiera około 90 % polisacharydów o właściwościach silnie pęczniejących. Pobudza pracę jelit, ma łagodnie przeczyszczające właściwości. Wspomaga kuracje odchudzające. W sklepach z naturalną żywnością występuje najczęściej w formie sproszkowanej lub w płatkach i używany jako zamiennik żelatyny w produktach wegańskich. Rozpuszcza się we wrzącej wodzie, a po ochłodzeniu zamienia się w żel. Aby otrzymać galaretkę w 1 filiżance płynu rozpuszczamy pół łyżeczki sproszkowanego agaru lub 1,5 łyżeczki płatków.

ARAME – brunatne glony bogate w jod, żelazo, wapń, potas. Występują w Oceanie Spokojnym. Mają smak łagodny, niemal słodki. Po namoczeniu arame można być dodatkiem do sałatek. Algi te poprawiają funkcjonowanie trzustki, żołądka i śledziony. Pomagają zmniejszyć wysokie ciśnienie krwi. Zalecane w schorzeniach kobiecych, jak bóle miesiączkowe, niepłodność, skąpa laktacja. Dostępne w suszonej postaci w sklepach z naturalną żywnością.

DULSE – czerwonopurpurowe glony z dużą zawartością jodu, manganu, żelaza, beta karotenu oraz witaminy E. Poprawiają skład krwi, wzmacniają gruczoły nadnerczy oraz nerki. Działają pozytywnie na serce i śledzionę. Suszone plechy łatwo łamią się na kawałki i mają przyjemny słonawy smak – prażone przez kilka minut w piekarniku są smaczniejsze niż chipsy. Po namoczeniu można dodawać do dań z warzyw lub zbóż. Dostępne w sklepach z naturalną żywnością.

HIJIKI (hiziki) – czarne algi o ostrym, słonym smaku, mające najwięcej związków mineralnych. Posiadają wyjątkowe ilości wapnia, żelaza, witamin B1, B2, C. Wzmacniają nerki, jelita i poprawiają trawienie,
pomagają w odtruwaniu organizmu. Regulują poziom glukozy we krwi. Zalecane w przypadku niedoborów wapnia. W Japonii cenione wyżej niż pozostałe glony – stwierdzono, że poprawiają urodę i dodają blasku włosom. Do nabycia w sklepach z naturalną żywnością.

KELP – z klasy brunatnic obfite w jod, wapń, żelazo, miedź, cynk i chrom. Osiągalne jako suplement diety, najczęściej pod postacią wygodnych do przyjmowania tabletek lub w proszku, w aptekach lub sklepach z produktami zielarskimi. W proszku używane są w zastępstwie soli w dietach bezsolnych. Wyrównują ciśnienie krwi, usprawniają trawienie, oczyszczają jelita, poprawiają pracę nerek, układu rozrodczego, krwionośnego i nerwowego. Działają przeciwzakrzepowo, przeciwgrzybiczno, antybiotycznie, przeciwutleniająco,
przeciwnowotworowo, moczopędnie, zmiękczająco, odżywczo i wykrztuśnie. Pomagają w leczeniu grzybic, w tym także kandydozy.

KOMBU – brunatnice bogate w związki mineralne i kwas glutaminowy. Hodowane na dużą skalę w Japonii i Korei. Mają zbliżone właściwości jak kelp, działają chłodząco i nawilżająco, wspomagają przede wszystkim nerki i układ rozrodczy. Ze względu na zawartość naturalnego glutaminianu kombu ma wyjątkowo ceniony smak, tzw. smak urnami: mięsny lub aminokwasowy. Dodany do gotowania mięs i warzyw zmniejsza o kwadrans czas ich przygotowania. Może być wspaniałym składnikiem rosołów i bulionów. Dodany do garnka – jak liść laurowy – mały kawałek kombu znacząco poprawia ich smak i wartość odżywczą. Gotowana fasola z dodatkiem kombu staje się łatwiej strawna i nie ma po niej wzdęć. Suszone kombu jest wyśmienitą przekąską. Do nabycia w sklepach z naturalną żywnością.

MORSZCZYN – brunatnozielona alga pochodząca z wybrzeży Bałtyku. Objęty w Polsce ochroną gatunkową, a do celów leczniczych sprowadza się morszczyn o większej zawartości jodu. Ze względu na śliską konsystencję nie wygląda apetycznie, jednak z dobrym wynikiem jest używany w leczeniu nadciśnienia tętniczego i miażdżycy. Dostępny w sklepach z ziołami lub aptekach pod postacią rozdrobnionej plechy, najczęściej jako „zioła do kąpieli” relaksująco – odprężających, likwidujących uczucie zmęczenia, oraz do celów kosmetycznych.

NORI – glony z dużą zawartością mikroelementów, witamin, białka i minerałów. Stosowane są dla wzmocnienia nerek, układu trawiennego, układu krążenia i zmniejszenia poziomu cholesterolu. Bardzo przydatne do przyrządzania modnej japońskiej potrawy sushi. Można również pociąć je na paseczki, prażyć na suchej patelni i zrobić chrupiące chipsy jako przekąskę. Można je kupić w postaci cienkich jak papier, kruchych płatów koloru hebanu w marketach i sklepach z naturalną żywnością.

WAKAME – algi o cechach i zastosowaniu podobnym do kombu. Wspomagają wątrobę, układ nerwowy oraz sprawną pracę umysłu. Zalecane głównie kobietom w okresie menopauzy. Osiągalne w suszonej postaci w sklepach z naturalną żywnością.

Wodorosty w kuchni

Najpopularniejsze są w kuchni długo żyjących ludów azjatyckich, przede wszystkim w kuchni japońskiej. Od bardzo dawna były szeroko stosowane przez ludy zamieszkujące wybrzeża mórz i oceanów. Glony morskie, choć kojarzą się nam z niemiłym zapachem morszczynu leżącego niekiedy na naszych bałtyckich plażach, to pokarm niezwykle uniwersalny, poprawiający smak wielu dań – od zup po desery. Najlepiej rozpocząć przygodę z algami od smacznych kombu, dulse czy nori, spożywanych jako przekąska lub po namoczeniu dodawanych do zup, gotowanych warzyw, sałatek, kanapek czy sushi. Jeżeli jednak wodorosty w kuchni nam nie odpowiadają, to korzystajmy z bogactwa morskich głębin stosując suplementy diety wyprodukowane na bazie glonów.

Przeciwwskazania

Nie wolno bez porozumienia z lekarzem stosować morskich glonów u osób chorujących na tarczycę. Czasami glony morskie stosowane jako składnik diety lub w celach leczniczych mogą wywoływać odczyny alergiczne, takie jak wysypki, swędzenie skóry lub oczu, wyciek z nosa, zawroty głowy, mdłości czy biegunkę – w takich przypadkach trzeba przerwać ich przyjmowanie. Niepożądane objawy mogą być czasami spowodowane złym dawkowaniem preparatów – trzeba przestrzegać dawek proponowanych na opakowaniu.

Zbyt duża ilość glonów może wywoływać nieprawidłowości pracy tarczycy czy układu rozrodczego u kobiet, utrudniać wchłanianie żelaza, potasu i sodu. Nie zaleca się stosowania glonów w leczniczych dawkach kobietom w ciąży. Pomimo coraz większego zanieczyszczenia mórz i oceanów wyniki badań laboratoryjnych nie wykazują, aby w glonach morskich skupiały się zanieczyszczenia. Warto jednak zachować rozsądny umiar w ich stosowaniu.

Źródło: Poradnik uzdrawiacza – Małgorzata Godlewska


Incoming search terms:

  • kwiaty lecznicze z peru

Quinoa

Komosa ryżowa pokarmem przyszłości

Bardzo zasobne w składniki odżywcze ziarno komosy ryżowej występujące w handlu jako Quinna czytaj kinua lub peruwiański ryż jest zdaniem naukowców dobrym przykładem „żywności funkcjonalnej” czyli takiej, która poza podstawową funkcją jaką jest odżywianie – zapobiega rozwojowi różnych chorób, a nawet pomaga w ich leczeniu. Quinna zaliczana jest do grupy pseudo zbóż czyli roślin, które nie są trawami jak zboża, ale rodzą zbliżone do ziaren zbóż, bogate w skrobię nasiona. Ze względu na jej niezwykłe właściwości odżywcze, Quinna jest rozpatrywana przez NASA jako perfekcyjny artykuł pokarmowy dla astronautów przebywających przez dłuższy czas w kosmosie.

Spokrewniona z lebiodą

Quinoa czyli komosa ryżowa to roślina jednoroczna spokrewnioną z modnym szarłatem, szpinakiem i popularną u nas ogrodach komosą białą – chwastem pospolicie zwanym lebiodą. Najczęściej dorasta do wysokości 1 – 2 m. Owocem komosy ryżowej jest malutki orzeszek, powszechnie nazywany ziarnem. Nazwa quinoa wywodzi się z języka Indian Keczua mieszkających w Andach na terenach Peru, Boliwii i Ekwadoru w Ameryce Południowej, które są ojczyzną tej rośliny. Roślina ta uprawiana jest od co najmniej 3 – 4 tysięcy lat.

Odżywcze ziarno było w kulturach andyjskich jednym z podstawowych pokarmów. Quinoa czczona była i traktowana w państwie Inków jako święty pokarm. Nosiła też nazwę „matki wszystkich ziaren”. Prócz ziarna jedzono liście, znane jako „andyjski szpinak”. Komosy ryżowej nie docenili hiszpańscy najeźdźcy, którzy niszczyli plantacje uważając je za związane z pogańskimi rytuałami. Dopiero dzisiejsi dietetycy na nowo odkryli ogromne walory drobnych ziaren. Obecnie uprawianie niewrażliwej na trudne warunki środowiska, tolerującej suszę, niewybrednej co do gatunku gleby komosy ryżowej rozprzestrzeniło się na wszystkie kontynenty. Spożycie komosy ryżowej ciągle wzrasta. W Polsce tworzą się pierwsze plantacje tej wartościowej rośliny.

Więcej białka niż zboża

W konfrontacji ze zbożami i roślinami strączkowymi skład ziarna komosy ryżowej wypada niezwykle korzystnie. Quinoa posiada więcej białka niż zboża, najczęściej 16 %, a białko to zawiera w swoim składzie wszystkie potrzebne aminokwasy, w tym budującą tkankę chrzęstną lizynę, która najczęściej nie występuje w roślinach, jak również izoleucynę, regulującą poziomu cukru we krwi, histydynę, która bierze udział w syntezie kwasów nukleinowych i hemoglobiny, argininę o właściwościach opóźniających procesy starzenia, zawierającą siarkę metioninę – aminokwas piękności.

Ziarno zasobne jest w skrobię (ok. 38 – 52 %), błonnik (7 %), nienasycone kwasy tłuszczowe (4 – 9 %), witaminy z grupy B, witaminę E. Wyróżnia się zawartością wapnia, magnezu, miedzi, cynku, ilością fosforu nie ustępuje wielu gatunkom ryb, a dobrze przyswajalnego żelaza posiada dwa razy więcej niż pszenica. Jest znakomitym źródłem flawonoidów, w szczególności kwercetyny i kemferolu, które mają działanie silnie przeciwutleniające, rozkurczowe, przeciwzapalne i przeciwalergiczne. W otoczce ziarna znajdują się saponiny, które są po zbiorze usuwane w większości z produktu przeznaczonego do spożycia przez płukanie w roztworach alkalicznych.

Nie zawiera glutenu

Quinoa jest lekkostrawna i nie zawiera glutenu, toteż stanowi zamiennik zbóż dla cierpiących na celiakię czyli chorobę trzewną lub z innych powodów przy diecie bezglutenowej. Stosuje się ją u osób z alergiami pokarmowymi, zwłaszcza uczulonym na pszenicę. W jej składzie jest więcej białka niż w innych zbożach, a komplet aminokwasów należy do wyjątkowych w świecie roślin, zbliżony do białka znajdującego się w mleku lub mięsie. W jej składzie znajdujemy wszystkie aminokwasy konieczne do wytwarzania białek o wysokiej wartości biologicznej w ludzkim organizmie. Idealnie uzupełnia braki minerałów i witamin. Jest dobrym źródłem wapnia dla ludzi nie akceptujących laktozy z produktów mlecznych.

Quinoa wyróżnia się niskim indeksem glikemicznym, co powoduje, że jest korzystna nie tylko dla zdrowia, lecz również dla figury. Porównując z pszenicą czy ryżem jest produktem bardziej sycącym i efektywniejszym w dietach wyszczuplających oraz w dietach odchudzających. Zbilansowany skład białkowo mineralno – witaminowy powoduje, że coraz częściej dodawana jest do wytwarzanej przemysłowo żywności: pieczywa, makaronów, pokarmów dla niemowląt i dzieci, sportowców, wegetarian i wegan.

Właściwości lecznicze

Quinoa posiada nie wytwarzane przez nasz organizm korzystne dla serca nienasycone kwasy tłuszczowe typu omega 3, takie jak kwas oleinowy i kwas alfa – linolenowy. Wprawdzie nie jest dobrym źródłem witaminy E, obfituje w tokoferole, których nie posiada większość zbóż, np. gamma- tokoferol, czyli formę witaminy E o przeciwzapalnym działaniu, mającą duże znaczenie dla zdrowia człowieka. Po badaniach na zwierzętach i ludziach stwierdzono, że stężenie gamma-tokoferolu w plazmie krwi jest odwrotnie proporcjonalnie związane z zachorowalnością na choroby układu krążenia i raka prostaty. Duża zawartość błonnika i białek wspomaga regulację poziomu cukru we krwi u chorych na cukrzycę.

Działanie przeciwzapalne

Podczas badań na zwierzętach stwierdzono, że codzienne spożywanie ziarna komosy ryżowej zmniejsza stan zapalny w obrębie tkanki tłuszczowej i w błonach śluzowych jelit. Quinoa posiada wiele związków o działaniu przeciwzapalnym: kwasy fenolowe, witaminę E w postaci gamma – tokoferolu oraz polisacharydy o charakterze śluzów. Także saponinom znajdującym się w zewnętrznej otoczce ziaren przypisuje się właściwości przeciwzapalne i przeciwutleniające. Przez zawartość tych związków komosa ryżowa może zmniejszać ryzyko wystąpienia chorób nowotworowych, a zwłaszcza raka jelita grubego.

Przeciwzapalne właściwości komosy ryżowej wykorzystują tradycyjnie mieszkańcy Andów, przykładając okłady z ziarna czarnej odmiany w miejscu urazu w przypadku złamań kości, zwichnięć, stłuczeń, siniaków, ran i wrzodów. Mieszkańcy Boliwii, Peru i Ekwadoru korzystają z leczniczych właściwości rośliny wykorzystując ziarno, liście, pędy i popiół w terapii chorób wątroby, gorączki, bólu zębów. Przypisuje się jej działanie moczopędne, mlekopędne, pobudzające trawienie i przeciwrobacze.

Jak przyrządzać

Komosę ryżową kupimy w sklepach z naturalną żywnością, supermarketach lub sklepach internetowych. Ziarno komosy ryżowej to owalne, płaskie ziarenka, najczęściej koloru kości słoniowej, ale występują odmiany czerwone, fioletowe, brązowe, czarne. Najbardziej pożywna jest ta w kolorze czerwonym, która posiada także bardziej intensywny smak niż biała. Quinoa występująca w sprzedaży jest pozbawiona większości gorzkich saponin, które bywają szkodliwe dla zdrowia i obniżają wartość odżywczą ziarna.

Dodatkowo przed przyrządzeniem należy przepłukać ziarno 2 – 3 krotnie w zimnej wodzie, aby pozbyć się resztek saponin z powłoki ochronnej, a następnie przecedzić przez sito. Ziarno komosy ryżowej przygotowuje się i spożywa podobnie jak ryż. Może być dodatkiem do sałatek, zup czy dań głównych. Posiada wspaniałą puszystą konsystencję i delikatny, prawie neutralny smak z orzechowym posmakiem. Również jak ryż przejmuje smaki pokarmu, z którym je podajemy.

Przyrządzanie jest proste: szklankę dokładnie przepłukanych ziaren zalewamy w garnku dwoma szklankami wody, solimy i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy pod przykryciem na małym ogniu przez 15 minut. W czasie gotowania kaszka robi się przezroczysta, przez co dokładnie widoczny jest zarodek ziarna. Ugotowaną komosę można przechowywać do trzech dni w lodówce, w szklanym szczelnym pojemniku. Surowe uprażone ziarna są doskonałym dodatkiem do jogurtów i mleka, razem z płatkami zbożowymi.

Kiełki z komosy

Wysoce pożywne skiełkowane ziarno – podobnie jak nasiona lucerny – dodaje się do sałatek i kanapek, a kiełkowanie pokaźnie zwiększa jego wartość odżywczą i zawartość witamin, aktywuje enzymy. Kiełki uzyskujemy namaczając ziarno przez 8 – 12 godzin w zimnej wodzie, a następnie po odcedzeniu odstawiamy na 12 dni do skiełkowania w ciemnym miejscu, przepłukując kilka razy dziennie.


Źródło: Poradnik uzdrawiacza – Małgorzata Godlewska

Incoming search terms:

  • plantacje komosy
  • rosliny lecznicze wystepujace na przychaciach

Jak unikać zatruwania organizmu żywnością

Zalecenia dla osób przygotowujących posiłki
Metody ograniczania niekorzystnego wpływu na organizm ludzki substancji niezdrowych występujących w żywności.


I. Ograniczanie ilości metali ciężkich w żywności

Najniebezpieczniejszym zanieczyszczeniem warzyw i owoców są metale ciężkie, takie jak ołów, kadm oraz rtęć. Stosowne przygotowanie produktów w gospodarstwie domowym daje możliwość ich częściowego usunięcia. Dotyczy to szczególnie ołowiu, który odkłada się na powierzchni roślin.

W celu wyeliminowania metali ciężkich musimy:

1. Warzywa i owoce płukać pod bieżącą i ciepłą wodą – zwłaszcza dokładnie trzeba myć produkty pofałdowane i omszone takie jak np. kapusta włoska, agrest, brzoskwinia.

2. Obierać ze skórki jabłka, ogórki itp. Daje to większą gwarancję niż tylko mycie.

3. Usuwać zewnętrzne liście kapusty i sałaty.

4. Nie jeść warzyw i owoców rosnących w pobliżu dróg o dużym natężeniu ruchu. Bardzo często jako konsumenci nie znamy ich pochodzenia.

5. Nie kupować warzyw i owoców ze straganów usytuowanych na ulicach o dużym nasileniu ruchu.

6. Aby uniknąć przedostania się metali do żywności już w gospodarstwie domowym zaleca się:

a) Zawartość metalowych puszek opróżniać zaraz po ich otwarciu i starać się maksymalnie ograniczyć korzystania z konserw w żywieniu rodziny.

b) Nie przetrzymywać produktów spożywczych w pojemnikach glazurowanych zwłaszcza artykułów kwaśnych, gdyż ołów znajdujący się w szkliwie może przedostawać się do żywności.

II. Ograniczanie ilości środków ochrony roślin, tzw. pestycydów

By zmniejszyć przedostanie się środków ochrony roślin już w gospodarstwie domowym, zaleca się skrupulatne mycie wszystkich produktów zakupionych w handlu.

III. Metody neutralizowania lub ograniczania naturalnych substancji trujących znajdujących się w artykułach spożywczych pochodzenia roślinnego

1. Nie jadać pestek wiśni, śliwek, brzoskwini, moreli i gorzkich migdałów ponieważ znajdujący się w nich glukozyd amygdaliny, z którego w wyniku hydrolizy uwalnia się cyjanowodór. Jest on niezwykle szybko wchłaniany z przewodu pokarmowego i daje szybkie objawy zatrucia, mogące się skończyć śmiercią, po zjedzeniu dużej ilości pestek uprzednio wymienionych roślin. Kompoty z wiśni, czereśni itp. nie powinny być z tego powodu trzymane dłużej, niż jeden rok. Do robienia nalewek i ratafii powinno używać się wiśni po wyjęciu pestek.

2. Fasolę powinniśmy gotować w tej samej wodzie, nie przykrywać pokrywką, nie spożywać nie dogotowanej. Przykrywanie i niedogotowanie fasoli utrudnia, uniemożliwia ulatnianie się trującego cyjanowodoru, który powstaje w wyniku hydrolizy faseolunatyny.

Uwaga! Przyprawy trawienne jak: cząber, kminek, majeranek trzeba dodawać kilka minut przed końcem gotowania, wtedy obowiązkowo trzeba garnek nakryć pokrywką.

3. W ziemniakach, przede wszystkim w kiełkach, znajduje się solanina; zatrucia tą trucizną występują, gdy jada się ziemniaki niedojrzałe, bardzo młode i kiełkujące, niedokładnie obrane. Długo przechowywane ziemniaki trzeba grubiej obierać i wykrawać miejsca, z których wyrastają kiełki. Niekiedy zaleca się picie wywaru z obierek ziemniaczanych na kamicę żółciową i nerkową, obowiązkowo trzeba pamiętać, aby nie stosować do tego celu ziemniaków młodych i starych – takie obierki są trujące.

4. Nie spożywać nie dogotowanego bobu, może być on powodem zatruć ze względu na występowanie w nim substancji chemicznych, jak np. wicyna i konwicyna.

5. Kwas fitynowy – zawarty jest w zbożach. Tworzy on nierozpuszczalne związki z wapniem, co może być przyczyną odwapnienia organizmu i krzywicy. Z tego względu dzieciom trzeba podawać mleko i jego przetwory jako artykuły bogate w przyswajalny wapń dla organizmu. Kwas fitynowy hamuje także przyswajanie żelaza. Trzeba unikać codziennego jadania płatków owsianych, spreparowanych otrąb, głównie dzieciom.

6. Nie spożywać surowego białka jaja kurzego. Znajdująca się w nim awidyna wiąże się z biotyną, co może przy długotrwałych praktykach picia jaj surowych doprowadzić do braku biotyny w organizmie. Jaja ugotowane na miękko muszą mieć dobrze ścięte białko. Piana z białek jaja nie posiada szkodliwego działania, ponieważ w czasie ubijania piany powstaje inny układ chemiczny.

IV. Ograniczanie szkodliwego działania artykułów mięsnych

Znajdujące się w paszy metale ciężkie oraz podawane zwierzętom hormony wzrostu i antybiotyki pozostają głównie w wątrobie i nerkach, zaś resztki niektórych środków ochrony roślin przechwytywane są najczęściej przez tkankę tłuszczową. Prawdopodobnie obecnie nie podaje się hormonów wzrostu zwierzętom – prawdopodobnie?

Zalecenia:

1. Cynadry wieprzowe i wołowe konsumować nie częściej niż co 2 – 3 tygodnie. Autor nie zaleca spożywania tych artykułów włącznie z wątrobą, mózgiem i płucami – są to wg niego – „śmietniki organizmu” – badania to potwierdzają. W nerkach znajduje się m.in. duże nagromadzenie kadmu.

2. Nie jadać zbyt dużo słoniny kumuluje m.in. substancje kancerogenne.

3. Ograniczać konsumpcje wędlin konserwowanych saletrą – mięsa peklowane (szynka czy baleron).

4. Starać się jadać jak najmniej mięs smażonych i pieczonych. Smażenie jest najmniej polecanym sposobem przygotowywania produktów do spożycia. Polecane jest gotowanie i duszenie produktów oraz jedzenie na surowo tego co da się zjeść na surowo. W potrawach smażonych znajduje się trzy razy więcej tłuszczu niż w gotowanych. Potrawy gotowane i duszone są bardziej lekko strawne aniżeli potrawy smażone. Nie wprowadzają do organizmu ludzkiego szkodliwych substancji powstających w procesie smażenia, zwłaszcza, gdy do tego celu używane są tłuszcze nieodpowiednie, tzn. o dużej zawartości NNKT (olej słonecznikowy, sojowy) oraz tłuszcze zepsute, czyli zjełczałe

Nie powinno się dopuszczać do dymienia tłuszczów na patelni, a gdy do tego dojdzie, dbając o zdrowie rodziny czy konsumenta, tłuszcz trzeba wymienić. Smażenie na maśle lub margarynie zagraża zdrowiu, ponieważ tworzę się związki szkodliwe – jak nadtlenki, aldehydy i niskocząsteczkowe kwasy. Smażenie na margarynie skutkuje rozpadem glicerolu przekształcającego się w nienasycony aldehyd o nazwie akroleina – trująca ciecz o właściwościach dusząco – drażniących.

Jeśli decydujemy się na jedzenie potraw długo smażonych, to stosujmy tłuszcze, które są w miarę odporne na działanie wysokiej temperatury – olej z oliwek, smalec, w ostateczności olej rzepakowy. Osobom chorym, osłabionym zaleca się podawanie mięs gotowanych i duszonych – zdrowszych i tańszych aniżeli smażone i pieczone, zawierających około 3 razy mniej tłuszczu, którego w diecie Polaków jest cały czas w nadmiarze.

5. Ograniczyć jedzenie mięs wędzonych. Potrawy wędzone zawierają wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (np. benzoapiren) składnik dymu wędzarniczego o działaniu rakotwórczym. Obecnie przemysł mięsny w miejsce dymu wędzarniczego stosuje inną technologię – tzw. płyny wędzarnicze. Podobno ta metoda jest bezpieczna.

6. Nie spożywać surowego mięsa, które jest źródłem salmonelli, podobnie jak drób i jaja. Zatrucia tą groźną bakterią objawiają się podwyższoną temperaturą ciała, mdłościami, bólem brzucha i silnymi biegunkami. W czasie przygotowywania produktów bakterie przenoszą się m.in. za pośrednictwem rąk, narzędzi kuchennych itp.

Aby nie dopuścić do zakażenia salmonellą trzeba:

• Przed rozpoczęciem przyrządzania posiłków dokładnie umyć blat roboczy, naczynia i ręce.
• W trakcie rozmrażania mięsa i drobiu niezwłocznie odlewać wyciekający płyn.
• Resztki potraw przetrzymywać w lodówce, a przed jedzeniem ponownie je zagotować.
• Nie przechowywać zbyt długo ciepłych potraw; potrawy z majonezem zjadać natychmiast, a nie zostawiać.
• Dobrze dogotowywać potrawy mięsne, aby wyeliminować salmonellę. Należy co najmniej przez 10 minut utrzymywać temperaturę 80 st. C.

7. Zmniejszyć jedzenie mięsa do niezbędnego minimum, na korzyść warzyw, owoców i produktów zbożowych.

Minęły już czasy, kiedy to brakowało nam w diecie białka. Dzisiejsza dieta w Polsce dostarcza około 2 – 2,5 g białka na l kg masy ciała. Jest to ilość o około 1,5 g za dużo, zwłaszcza dla ludzi dorosłych. Zjadamy co najmniej 2 razy tyle białka ile potrzeba dla normalnego funkcjonowania organizmu. Nadmiarowe białko musi być spożytkowane podobnie jak nadmiar węglowodanów, w przeciwnym wypadku mogą wystąpić kłopoty ze zdrowiem, a między innymi: wysokie ciśnienie, miażdżyca, nadwaga, nieprawidłowości w funkcjonowaniu układu krążenia i wiele innych przypadłości. Nadmierne serwowanie białka zwierzęcego dzieciom i dorosłym sprzyja zachorowaniom na białaczkę, reumatyzm stawowy, zapalenie migdałków, dnę – skazę moczanową, alergię różnego rodzaju itp.

Warto także mieć na uwadze, że jakość zjadanego mięsa ciągle pozostawia wiele do życzenia, jeżeli chodzi o względy zdrowotne, dlatego nie powinniśmy jeść go więcej niż to jest potrzebne. Np. mięso drobiowe – kurczaki hodowane w ciasnych, brudnych i zapełnionych odchodami klatkach są narażone na wszelkie choroby. Aby temu przeciwdziałać, do karmy dodaje się antybiotyki. Spożywając drób przyjmujemy je regularnie, a razem z kurczakami hodujemy super zarazki. „Więcej antybiotyków zjada drób niż szpitale” – pisze w Magazynie „Gazety Wyborczej” Magdalena Kawalec z Centralnego Laboratorium Surowic i Szczepionek. – „Niektóre antybiotyki powodują przyrost masy mięśniowej. Karmione nimi kurczaki czy trzoda przybierają szybciej na wadze. ( …). Dodając antybiotyki do pasz, wyhodowaliśmyy wielooporne bakterie i obecnie większość infekcji u ludzi powodują mikroorganizmy, które do tej pory ani śmiały nas kolonizować”. („Zemsta kotleta”, Joanna Podgórska, „Polityka” nr 9/2001).

V. Ograniczanie szkodliwego działania ryb

Skażone środowisko wpływa jak najbardziej na jakość ryb. Zwłaszcza w mięsie starszych okazów znajduje się duża ilość rtęci. Ryby mają dużą wartość odżywczą, w związku z tym jedząc je należy kierować się następującymi zasadami:

1. Spożywać ryby przede wszystkim z jezior śródlądowych i stawów hodowlanych.
2. Wystrzegać się ryb z wód przybrzeżnych i mocno zanieczyszczonych rzek.
3. Mięso ryb morskich może zawierać dużo rtęci. Wyjątkowe skupienie występuje w tuńczykach.

VI. Ograniczanie szkodliwego działania pleśni

Wszystkie produkty pleśniejące lub wydzielające nieświeży zapach trzeba kategorycznie wyeliminować ze spożycia. Różnego rodzaju grzyby pleśniowe produkują dużo trucizn niebezpiecznych dla naszego organizmu. Trucizny te noszą nazwę mykotoksyny. Znaleźć je można w niektórych produktach spożywczych, np. w soku, winie z podpsutych owoców.

Mogą znajdować się w mleku, jeśli krowy jadły zepsutą paszę, a także w mięsie. Znane są przypadki zatrucia drobiu paszą, w której znajdowały się nadmierne ilości mykotoksyn. Mykotoksyny mogą występować wszędzie tam, gdzie istnieje możliwość rozwoju grzybów pleśniowych (nie wszystkich). Możemy je także spotkać w chlebie, jeśli zboże do przemiału nie było odpowiedniej jakości.

Nie powinniśmy przechowywać chleba w szczelnych woreczkach foliowych – idealne warunki dla rozwoju grzybów pleśniowych zwykle niezauważalnych gołym okiem. Mykotoksyny są wyjątkowo niebezpieczne, gdy występują łącznie z uprzednio omawianymi nitrozoaminami. Są one jeszcze bardziej zagrażające, jeśli w organizmie brakuje antyoksydantów takich jak: magnez, selen, lit, wapń, kobalt oraz witaminy A, E, C. Mykotoksyny i nitrozoaminy decydująco osłabiają mechanizm odpornościowy organizmu, powodując jego podatność na wiele schorzeń, m.in. nowotworowych.

VII. Jak unikać trującego działania mykotoksyn?

l. Nie kupujemy na zapas towarów szybko psujących się.
2. Sprawdzamy przy zakupie w sklepie czy na produkcie nie ma pleśni.
3. Nie kupujemy tańszych, gorszej jakości owoców i warzyw uszkodzonych i nadgniłych. Niedopuszczalna pomimo zakazu jest stale utrzymująca się praktyka sprzedaży uszkodzonych, psujących się owoców cytrusowych, jabłek, czy nadgniłych pomidorów.
4. Owoców nadgniłych czy zapleśniałych nie wolno jeść ani nie przerabiać na soki, galaretki itp. Zapleśniałe produkty spożywcze należy bezwarunkowo wyrzucić.


Źródło: Poradnik uzdrawiacza – Marek Gułajski

Incoming search terms:

  • co jesc aby nie zatruwać organizm
  • jedzenie zatruwajace organizm
  • metale zatruwajace organizm
  • substancje chemiczne w przygotowaniu i konsumowaniu żywności w gospodarstwie